|
Przedstawiamy naszą suczkę APORVOLGYI TUNDE (w przybliżonym tłumaczeniu urwisty brzeg), która urodziła się 02.12.2003 roku na Węgrzech w hodowli pana Tomo Istvan. Moje zauroczenie wyżłami węgierskimi nastąpiło po kolejnym, może nawet setnym razie przeglądania kart księgi psów. Poprzednia ukochana suczka była dalmatyką, niestety dane jej było żyć zaledwie cztery lata. Potem upłynęły kolejne cztery lata zanim zatęskniłam bardzo za psem. Być może upatrzyłam w sylwetce wyżła węgierskiego jakiś cień mojej Sary. Za każdym razem więc zatrzymywałam się na kartach księgi psów, gdzie stała dostojna wyżełka węgierska, aż wreszcie nawiązałam kontakt drogą internetową z właścicielem pięknego psa. Cała reszta odbyła się sprawnie, pojechaliśmy po szczenię do Bratysławy, skąd pochodzi ojciec Eron Garamparty. Wybraliśmy ją z dwóch suczek, którym bacznie się przyglądaliśmy, zresztą obie były doskonałe. Ale zwykle bywa coś co przeważa szalę. Nasza suczka dawała nam znaki, a mianowicie charakterystycznie kręciła główką, jakby rozumiejąc co się do niej mówi. Ta zabawna forma naszych kontaktów została u niej do tej pory. W trakcie odbywania jej drugiej życiowej podróży z Bratysławy do Katowic zdecydowaliśmy, aby nie łamać sobie języka przy wypowiadaniu jej skomplikowanego imienia, że nazwiemy ją po prostu GRETA. W domu Gretę czekała niespodzianka - był nią nasz wspaniały kot Fred. Pierwsze ich spotkanie uwieczniłam na fotce (galeria) .Tylko wtedy Fred miał nastroszony ogon, później wlot zrozumiał, że małą Grecję trzeba po prostu pokochać. Dzisiaj Fred jest wielkim towarzyszem i obrońcą Grety. W mieście towarzyszy nam na spacerach, a na wsi nie raz zdarzało się, że Fred zaatakował pieska będącego w odwiedzinach u Grety, a ten z podrapanym i krwawiącym nosem musiał się szybko ewakuować z naszego podwórka. Oczywiście dzieje się tak tylko wtedy gdy Greta w trakcie szaleństw wyda odgłos niezadowolenia i zapiszczy przypadkowo. Zamiłowania do podroży nasze zwierzątka uskuteczniają z nami prawie co weekend wyjeżdżając do urokliwej wioski beskidzkiej. Tam podstawą wypoczynku są kilku kilometrowe spacery, na których Greta zapoznaje się z pięknem natury kształtując sobie przy tym piękną i mocną sylwetkę. Podczas naszych spacerów Greta pokazuje nam swoje niezmierzone możliwości i wartości użytkowe. Jej wspaniały, szybki jak błyskawica galop przez łąki nie wywołuje u niej choćby cienia zmęczenia. Posiada wyborny nos kierując się dolnym, a także górnym wiatrem. Uwielbia pływać, nie zważając przy tym jaka jest pora roku. Nie raz zdarzyło się jej wskoczyć do lodowatej wody. Często wykonuje nam piękną twardą stójkę, a także w polu podejmuje tropy leśnej zwierzyny. Stara się również wykonywać nasze polecenia okazując przy tym posłuszeństwo. A my przy okazji długich spacerów łapiemy te najszczęśliwsze w życiu chwile, zbierając latem grzyby, czy zimą przemierzając góry po kolana w śniegu. Nikt tego naprawdę nie zrozumie kto nie kocha swojego pieska, kto nie lubi spacerów, kto nie lubi podziwiać piękna przyrody. Taka swoista forma zjednoczenia się z naturą. Surfując kiedyś w Internecie natknęłam się na stronę, na której było umieszczone takie zdanie : „Wszystkie pieski idą do nieba” Pomimo skojarzenia z tytułem dysneyowskiej bajki wzruszyłam się odgadując w podtekście treści ból i pocieszenie po stracie ukochanego zwierzątka. Greta jest wyżłem węgierskim o niezwykłym temperamencie i uroku, który potrafi oczarować każdego. Niewątpliwie jej wspaniałą cechą jest towarzyskość, łagodne usposobienie i wielka radość obcowania, która udziela się wokoło. Podbija serca dorosłych, dzieci, oraz innych piesków czego dowodem są fotki w galerii. Posiada również dobrą pamięć i zdolność kojarzenia. Nigdy nie uczyliśmy jej przynoszenia pantofli, jednak nauczyła się tego sama i to będąc kilkumiesięcznym szczeniakiem. Przynosi pantofle domownikom, gościom, czasem zdarzy się jej popełnić gafę i podstawia pod nogi wchodzącemu do domu Fredowi, co wygląda dość komicznie. Czujność, odwaga, posłuszeństwo, niesamowita sprawność fizyczna zaważyły, że próby polowe ukończyła z dyplomem I –go stopnia. Nie boi się strzałów, uwielbia pływać, na próbach wytropiła w polu lisa skradającego się na kuropatwy. Obecni tam myśliwi zachęcali męża do udziału w polowaniach. No cóż może kiedyś obudzi się w nas taka pasja. Niezależnie od tego planujemy przygotować ją do konkursów trudniejszej rangi, aby pielęgnować i kształtować kierunki hodowli zmierzające do uszlachetnienia wyżłów węgierskich pod względem użytkowości. Tak więc użytkowość i eksterier są wypadkowymi w zamierzeniach naszej hodowli. Nasza hodowla wyżłów węgierskich uzyskała przydomek DOLINA MIRAGE 05.11.2005 Greta sama pokazała nam do czego jest zdolna, pragniemy więc ukszłtować ją zgodnie z myśliwskim przeznaczeniem tej pięknej rasy jaką są wyżły węgierskie. Jak wspomnieliśmy na pierwszej stronie rodzinka nieco się nam powiększyła.
Kierowana niewyjaśnionymi dotąd uczuciami zdecydowałam wbrew większości,
że Alan, syn Grety, pozostanie z nami. Atenka natomiast została u mojej
przyjaciółki Justyny Gąski w Warszawie - z różnych przyczyn i do czasu
pewnego na zasadzie współwłasności. Ale to tylko formalnie, gdyż to
Justyna jest jej ukochaną panią. Atenka zamieszkała z czteroletnią labradorką
Nelli, która jest obecna na większości fotek w galerii Atenki.
|
||||||||||